piątek, 16 września 2011

Ze starej szuflady - Pustka

Pustka.
Tak to wszystko się zaczęło. W jej umyśle nie było nic oprócz wciąż rodzących się pytań, na które nie było odpowiedzi. Uczucia? Jakie uczucia? Tego, co w środku dawało o sobie znać, nie potrafiła nazwać żadnymi słowami. Przecież to nie była złość, nie była to nienawiść, nawet obojętnością trudno byłoby to nazwać. A jednak siedziało w środku, zadomowiło się, można by powiedzieć, w niej samej, w umyśle, w sercu. I już wiedziała, że odtąd nie uda jej się zapomnieć o istnieniu tego czegoś. Wiedziała, że bez względu na wszystko to pozostanie z nią. Być może schowa się, nakaże zapomnieć o sobie. Ale przecież nie zmieni to faktu istnienia. Bóg dał, Bóg tylko może zabrać. A On zabiera tylko to, co dobre.
*
Ranek, godzina 4.
Ciemność. Pora dnia, w której widać tylko noc. Zimno, przeszywający mróz kujący w twarz. Cisza, którą można usłyszeć. Sen ogarniający miliony umysłów. I tylko jeden szczegół burzący porządek świata. Naga dziewczyna na brzegu rzeki, skulona, jakby chciała się uchronić przed złem, które nią zawładnęło. I jej oczy wyrażające pustkę, nicość, nic jeszcze bardziej nieistniejące… Martwą ciszę, w którą odeszła na wieki. Wiatr delikatnie rozwiewał jej długie ciemne włosy, grając żałobną melodię na liściach drzew. Dłoń zaciśnięta na świstku papieru, który niegdyś wydawał się tak ważny, opadła utraciwszy siły. Śmierć unosiła się w powietrzu wszechobecną mgłą…
Panicznie bała się żyć. Skulona w kącie pokoju drżała ze strachu. Był środek nocy. Nie miała koszmaru. Nie spotkało jej nic tragicznego. Nie była też małym dzieckiem, które boi się potwora w szafie.
Regina była dorosłą kobietą średniego wzrostu, o brązowych włosach i piwnych oczach. Cały jej wygląd, o co dbała każdego dnia, sprawiał, że nie wyróżniała się z tłumu. Miała 25 lat i niedawno skończyła studia. Była samotna. Jedyną istotą, którą darzyła bezgranicznym zaufaniem, a także jedyną, która zawsze jej wysłuchała, był jej kot, którego nazwała Kiss. Miała sporo znajomych, jednak żadnego nie nazwałaby przyjacielem. Postawienie muru obronnego, za którym schowała większość swojej osobowości oraz wszelkie uczucia, uznała za prostszą oraz pewniejszą drogę, niż powierzanie swej duszy, swych myśli drugiemu człowiekowi. Nie miała również dobrego kontaktu z rodzicami, ponieważ zawsze krytykowali jej decyzje. Było w jej życiu kilku mężczyzn, jednak nigdy żadnemu nie zaufała ani nie oddała swego serca. Między sobą a nimi również budowała mur obronny, bo wiedziała, że potrafią ranić bardziej niż najlepsi przyjaciele. Każdy więc, po kolei, zarzucał jej brak zaangażowania i odchodził. A ona przyjmowała to z taką samą obojętnością, jak pojawianie się ich w jej życiu.
Jednak teraz, nic z tego nie miało znaczenia. Siedziała w kącie, skulona w sobie, panicznie bojąc się żyć. Być może była to raczej obawa przed śmiercią, a może strach przed przywiązaniem do egzystencji. Kiedyś wierzyła w Boga, wyznawała zasady swojej religii i co niedziela posłusznie chodziła do kościoła. Jednak czas sprawił, że jeśli zauważała Boga, to tylko po to, by powiedzieć mu prosto w twarz, że nie istnieje i jest zwykłym oszustem zwodzącym ludzi nadzieją, która nigdy nie zostanie zrealizowana.
*
Był taki czas, kiedy czuła się szczęśliwa. Pamiętała wszystkie radosne chwile, tak nieliczne we wspomnieniach. Zanim na jej duszy nie zaległ mrok ciemniejszy od nieprzeniknionej nocy, zanim Bóg nie udowodnił jej ostatecznie, że wartości, które wydawały się tak ważne, wartości takie jak wiara, nadzieja, wolność, marzenia… i miłość, to nic innego jak tylko propaganda dla mas. Zdawała sobie oczywiście sprawę, że Bóg nie udowodnił jej tego od tak. Tak jak każdy człowiek, bowiem ciągnęła za sobą bagaż doświadczeń przeszłości. A mosty, które mogłyby dać nadzieję na odkupienie win, wszystkie spaliła własnoręcznie. Ten błąd, za który płaciła przez całe życie spowodowany był nierozwagą, impulsywnością niepowstrzymaną. Zawsze to uczucia brały górę i determinowały jej zachowanie. Tak i teraz, gdy podejmowała decyzję o pozostawieniu świata samemu sobie, uczucia zwyciężyły.
Postanowiła porzucić ten świat, w którym wszystkie ideały upadły, tak, aby o tym zapamiętał. Decyzję podjęła już rok wcześniej, aby móc przygotować wszystko perfekcyjnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz