Długa parkowa aleja. Stara brama, obrośnięta bluszczem. Pomarańczowe niebo rozświetlone przez zachodzące słońce. Zawiał wiatr.
Kolorowe liście spadające z drzew. Jesień idzie. Jesień przyszła. Jesień przejdzie.
Tylko tam, tylko wtedy można to poczuć. Coś przemija, lecz przyjdzie coś nowego.
Stała tam i patrzyła, jak dzieci biegają po parku. Zamknęła oczy, czując na twarzy delikatny podmuch. Nadal jest szansa, nadal nadzieja. Poczuła w sobie siłę. Przecież nadal mogła zrealizować swoje marzenia. Przecież nic nie przepada na zawsze. Podobno chcieć, to móc.
Vouloir c'est pouvoir. Nowe motto. Nowe życie. Nowa nadzieja.
Ruszyła powolnym krokiem wzdłuż alei. Krótkie jasne włosy oświetlone przez słońce, zdawały się mieć kolor rudy. Niebieskie oczy, uważnie obserwowały świat. Była wysoka i szczupła. Mógłbyś pomyśleć modelka, jednak w jej ruchach brakowało pewności. Zawiał wiatr, poruszając połami jej żółtego płaszcza. Słychać było szelest liści i śmiech dzieci. Zamknij oczy, wsłuchaj się w ten dźwięk. Przypomnij sobie, jak byłeś takim dzieckiem. Radość - czysta, ruch - szybki, strach - wielki. Czyż to nie cudowny i prosty świat?
O tak, dużo myślała. Tysiące myśli kłębiło się w jej głowie. Często tak niezrozumiałych, że nie próbowała nawet ubierać ich w słowa. Lecz teraz wiedziała jedno. Przyszedł wiatr zmian.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz