środa, 7 września 2011

Jak chwila może zmienić nastawienie...

Stało się.
Blog zaistniał.
No i cóż poradzić. Pomyślałam, napisałam, przeczytałam i zrobiłam. Bez zastanowienia, bo tak może lepiej.
W każdej chwili przecież mogę skasować. Albo udawać, że to nie ja.

Pisać zamierzam.
O tym, o tamtym. Może nawet będzie się dało to przeczytać.
Może jakąś beletrystykę w odcinkach tworzyć. Abstrakcje również.

Boję się aż. Tak dawno słowa nie przechodziły przez moją głowę. Wiatr je wywiał. Wiatr zmian.
Tyle się działo, na słowa nie było miejsca. A tyle one mają do powiedzenia. Mi, Wam, Im.
Zobaczymy, co przyniesie jutrzejszy podmuch.

Jesień idzie.
Nie ma rady na to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz