niedziela, 16 października 2011

W lesie listopadowym


Siedząc w smutnym, szarym mieście, marzę o wyrwaniu się poza krąg spalin i brudnych ulic. O górach, polach i jeziorach. O szumie wiatru. O szeptach jego nieskończonych. O szlaku poprzez las. O bukach, co prowadzą Cię drogą w nieznane. 
Kręta droga życia, której cel czujesz tylko tam. Na górze wysokiej, na której dom stoi. 
Wokół lasy, wokół wiatr, wokół cisza.
Las listopadowy, zatopiony w kolorach jesieni. Drozdów śpiew, wiatru świst, spokój nieskończony.

Tam być. Tam żyć. Tam istnieć.

2 komentarze: